|
W pobliżu Kalwarii Zebrzydowskiej, na zachodnim skraju góry Żar, wznoszącej się na wysokość 530 m. n.p.m., znajdują się ruiny średniowiecznego zameczku. Ruiny to chyba nawet za dużo powiedziane, skoro na niewielkiej szczytowej płaszczyźnie otoczonej fosą i wałami, pozostał jedynie ślad po murach z łamanego kamienia, pokrytych korzeniami i trawą. Mimo to warto tu zajrzeć, wszak spod kalwaryjskiego klasztoru dojście zajmie raptem ok. 40 min.
W wyniku późniejszych podziałów tych ziem, powstaje m.in. Księstwo Oświęcimskie. W 1327 roku książę oświęcimski Jan I Scholastyk, składa hołd lenny niezbyt przychylnemu Polsce królowi czeskiemu Janowi Luksemburskiemu. Zaistniała przez to realna groźba naruszenia granic państwowych. I właśnie dla ochrony tych granic w niedługim czasie powstają dwa zamki. Wybudowany przez Kazimierza Wielkiego zamek na Lanckorońskiej Górze oraz zamek „Barwałd” na górze Żar, wybudowany najprawdopodobniej przez Jana Scholastyka. Około 100 lat później, zamek dostaje się w ręce króla Władysława Warneńczyka. Staje się tak po wyprawie niejakiego Dersława z Rytwian, znanego na tamte czasy awanturnika. Wyprawa się udaje, król przejmuje zamek, darując w zamian dawne winy Dersławowi. Kilka lat później właścicielami zamku stają się Skrzyńscy. To znana w tamtych czasach rodzina tzw. raubritterów, czyli rycerzy-rozbójników. Szczególną sławę zyskała Katarzyna Skrzyńska zwana Włodkową. Świetnie jeżdżąca konno, znakomicie władająca bronią, wraz ze starannie dobraną gromadą zbójów siała postrach wśród miejscowej ludności a także kupców i podróżnych. Około 1464 roku zamek staje się własnością króla Kazimierza Jagiellończyka. W 1474 roku przekazuje on zamek wraz z przynależnościami w dzierżawę Piotrowi Komorowskiemu, Panowi na zamku żywieckim, który jako pierwszy tytułuje się starostą niegrodowym barwałdzkim, choć nigdy tu nie rezyduje. Spadkobiercą Piotra Komorowskiego został jego syn Jan, ale ze względu na małoletniość, opiekę nad nim i wszystkimi dobrami przejął stryjeczny brat ojca Mikołaj Komorowski. Wszedł on w konszachty z węgierskim królem Maciejem Korwinem, będącym wówczas w konflikcie z polskim królem. Zaistniała realna groźba, że Komorowski wpuści wojska węgierskie do swoich zamków. Zapobiegliwy Kazimierz Jagiellończyk wysłał więc starostę krakowskiego Jakuba z Dębna z wojskiem w celu zniszczenia zamku. Stało się to ostatecznie w 1477 roku.
O świetnym usytuowaniu zamku, można się przekonać odwiedzając to miejsce wtedy, gdy drzewa pozbawione są liści. Z trzech stron stoki góry opadają stromo, widać naprawdę daleko. W miarę łatwo pod warownię można się było dostać jedynie od wschodu. Obecnie miejsce po stojącym tu niegdyś zamku, to płaszczyzna w kształcie owalu o wymiarach mniej więcej 20 x 50 m. Otoczona głębokim rowem i wałem, od strony północnej nawet podwójnie. Resztki muru zachowały się przy ścieżce prowadzącej na teren gdzie stał zamek.
|
|