|
Przełom Dunajca w Pieninach, to prawdopodobnie najpiękniejszy przełom rzeczny w tej części Europy. Proponuje zapoznać się z jego walorami krajoznawczymi z perspektywy roweru a nie tratwy flisackiej. Posłuży nam do tego tzw. Droga Pienińska, wybudowana pod koniec XIX wieku.
Wycieczkę zaczynamy w Szczawnicy. To znane uzdrowisko nad Grajcarkiem, pięknie położone między Pasmem Radziejowej a Małymi Pieninami, pełne jest kuracjuszy i turystów o każdej porze roku. W Szczawnicy działa kilka wypożyczalni rowerów, więc ktoś kto nie posiada rzeczonego środka lokomocji, nie powinien załamywać rąk. Gotowi i zwarci ruszamy w trasę. Aby uniknąć sporego ruchu samochodowego, proponuje od razu przenieść się na lewy brzeg Grajcarka. Najlepiej mostkiem na wysokości dolnej stacji wyciągu krzesełkowego na Palenicę. Brzegiem potoku biegnie oznakowana trasa rowerowa. Trzeba jednak być ostrożnym, gdyż równolegle wytyczony jest deptak, którym spacerują wypoczywający. Dojeżdżamy do miejsca gdzie Grajcarek wpada do Dunajca.
Tu rozpoczyna się właściwa część trasy. Pojedziemy w górę Dunajca, rzekę mając po prawej stronie. Mijamy niewielką Grotę Zyblikiewicza, pawilon PPN, a także przystań promów przewożących turystów wędrujących niebieskim szlakiem na Sokolicę lub z powrotem. Po chwili docieramy do granicy państwowej ze Słowacją i miejsca gdzie Leśny Potok, obijając swe wody o Wylizaną Skałę, wpada do Dunajca. Udając się w górę potoku, dotrzemy do słowackiej Leśnicy. My jednak podążamy dalej Drogą Pienińską. Kilka chwil i znajdujemy się u stóp skały Sama Jedna, czyli w miejscu, gdzie Dunajec zawraca o 130°, obierając kierunek pn-zach. Teraz przez pewien czas będziemy jechać z nieodpartym wrażeniem, jakby ciągle coś na nas spadało. To słynna Sokolica, której ściany wznoszą się 300 metrów ponad lustro wody. Mamy ją z prawej strony. Dolina zatacza teraz łuk w lewo. Po polskiej stronie uchodzi do Dunajca Pieniński Potok, dalej widok na skały Fujarki i Ligarki. Podążamy na południe, po chwili dość ostry zakręt w lewo. Znajdujemy się już pod słynnym cyplem o nazwie Facimiech. Docieramy do kolejnego ostrego zakrętu (145 º), za którym otwiera się nam już widok na Trzy Korony. Kilkaset metrów dalej docieramy do miejsca, gdzie koryto Dunajca staje się niezwykle wąskie. To słynne skalne zwężenie rzeki o nazwie „Zbójnicki Skok”. Ponoć jej głębokość wynosi tu 8 metrów. Jak głoszą legendy, Janosik właśnie w tym miejscu pokonał Dunajec, uciekając przed żandarmami. Przed nami ostatni zakręt. Dolina staje się dużo szersza, po chwili docieramy do Czerwonego Klasztoru.
Nazwą tą, określa się zarówno zespół klasztorny, jak i osadę położoną nieco dalej. Początki budowy klasztoru sięgają XIV wieku. Później był on wielokrotnie rozbudowywany i przebudowywany. Z pod klasztoru imponująco prezentuje się masyw Trzech Koron. Gotycki kościół Św. Antoniego również pochodzi z XIV wieku, a jego obecny wystrój jest barokowy. W starym, gotyckim refektarzu, mieści się muzeum. Swoje miejsce w historii Czerwonego Klasztoru zajmuje brat Cypian, farmaceuta, twórca zielnika zawierającego 282 rośliny m.in. z Pienin i Tatr. Według legendy miał on zlecieć na skrzydłach własnej roboty z Trzech Koron. Istnieje możliwość przedostania się na polską stronę, do Sromowiec Niżnych, kładką przerzuconą przez Dunajec. Powrót do Szczawnicy tą samą drogą.
|
|